We Włoszech, szczególnie w pobliżu największych atrakcjach turystycznych, od lat obserwuje się specyficzny proceder. Jak grzyby po deszczu powstają niewielkie sklepiki i stoiska z pamiątkami. Ich zadaniem nie jest prowadzenie realnej działalności handlowej, tylko legalizacja pobytu zatrudnianych w nich imigrantów spoza UE. Mechanizm jest prosty, tani dla czerpiących z niego zyski i trudny do wyeliminowania. Na czym to dokładnie polega?
W czasie zwiedzania okolic największych atrakcji we Włoszech widzieliście pewnie wręcz rzędy niewielkich sklepików i stoisk w których sprzedawane są najniższej jakości pamiątki. Zastanawialiście się dlaczego na stoiskach często nie da się zauważyć ani jednego Włocha? W jaki sposób zarabiają na czynsz na prestiżowej ulicy sprzedając rzeczy po 1 EUR?

Możemy spotkać takie sklepy w Rzymie, Wenecji, Neapolu, Florencji czy Pizie. Jakim cudem opłaca się prowadzenie tego typu punktów skoro ich zagęszczenie jest ogromne, a czynsze w prestiżowych lokalizacjach niezwykle wysokie?
Patologia sklepów z pamiątkami

Sklepik z pamiątkami czy niewielkie „etniczne” mini-markety we Włoszech to nie zawsze niewinna działalność strudzonego przedsiębiorcy próbującego dorobić się na emigracji. Czasem to po prostu dobrze naoliwiona machina przestępcza. Turyści, kupując magnesy, miniaturki Wieży w Pizie czy maski weneckie, nieświadomie mogą wspierać proceder ukazujący co najmniej kilka problemów z którymi mierzy się turystyka i nie tylko turystyka we Włoszech.
Pierwszym jest ściąganie do Unii Europejskiej imigrantów. Sklep, prowadzony przez obcokrajowca lub różnego typu włoskie organizacje, formalnie zatrudnia kilku lub nawet kilkunastu pracowników na umowę o pracę. Pracownicy otrzymują dzięki temu pozwolenie na pobyt.
W rzeczywistości nie chodzi o czerpanie zysków ze sprzedaży pamiątek za 1 EUR, a z zatrudniania imigrantów, którzy za sam fakt tego, że są zatrudniani muszą zapłacić, częst bardzo słono.

We Włoszech działają osoby, które wyspecjalizowały się w załatwianiu tego typu umów albo całkowicie fikcyjnych albo wiążących się z wykorzystaniem imigranta do wielogodzinnej pracy w sklepiku.
28 lipca 2025 roku portal Il Resto del Carlino poinformował o rozbiciu przez karabinierów zorganizowanej grupy, która na masową skalę produkowała fałszywe pozwolenia na pobyt. 36 osób zostało objętych śledztwem (w tym przedsiębiorcy, księgowi, pracownicy urzędów i obywatele Włoch). Od jednego imigranta, któremu załatwiono pozwolenie na pobyt, kasowano od 3000 do 8500 EUR. Fikcyjnie zatrudniano w turystyce, gastronomii czy jako pracowników rolnych. Proceder trwał od 2019 roku.

W listopadzie 2025 roku Carabinieri, na zlecenie prokuratury z Velletri, aresztowali 50-letniego mieszkańca Rzymu. Mężczyzna stworzył bardzo dobrze zorganizowany system fałszowania dokumentów pozwalających cudzoziemcom na wjazd i pobyt we Włoszech. Od pojedynczego imigranta pobierał opłatę w wysokości 7000 EUR. Od 2018 do lutego 2025 roku złożył ponad 1 300 fałszywych wniosków rejestrujących migrantów. Według służb miał na tym zarobić na czysto około 800 tysięcy euro.
Również z początkiem listopada 2025 roku agencja prasowa Ansa informowała o szerokiej akcji służb w Abruzji. Rozbito gang, którego liderem był 45-letni obywatel Bangladeszu. Przestępcy brali od 18 do 20 tysięcy euro za zorganizowanie fikcyjnej umowy o pracę we Włoszech.

Załatwiano wizę, dawaną fałszywą umowę o prace i zaświadczenia o zakwaterowaniu i wypłatach. Lider był powiązany z co najmniej sześcioma spółkami we Włoszech, które służyły jako przykrywki do prania pieniędzy i fikcyjnego zatrudnienia. Według szacunku służb grupa mogła zarobić około 3 milionów euro.
Sklepy z pamiątkami (szczególnie prowadzone przez obywateli Bangladeszu, Pakistanu i Chin) są jednym z najczęstszych narzędzi do fikcyjnego zatrudnienia i ściągania imigrantów do Europy. Część imigrantów płaci z góry za załatwienie sobie pobytu we Włoszech, inni odrabiają dług pracą na straganie.

W ubiegłym sezonie turystycznym w Neapolu nasiliły się kontrole sklepików z pamiątkami prowadzonych przede wszystkim przez obywateli Bangladeszu. Lokalna policja Polizia Minicipale, często wraz z Guardia di Finanza, prowadzi tam szerokie działania mające wykrywać fałszywe produkty, naruszenia fiskalne, nielegalne szyldy, pracę na czarno czy nielegalnych imigrantów.
Najgłośniejszą akcję przeprowadzono w sierpniu 2025 roku gdy skontrolowano 17 sklepów przy via Toledo, via Pessina, via Chiaia. W czasie akcji udowodniono 20 naruszeń podatkowych, 6 przypadków zajęcia przestrzeni publicznej bez pozwolenia, wykryto 4 osoby pracujące na czarno, 5 pracowników o nieuregulowanym statusie, a także nielegalne szyldy czy sprzedaż alkoholu bez licencji.

Od dawna potępiamy to, co dzieje się w zaułkach historycznego centrum, gdzie sklepy z bengalskimi magnesami i pamiątkami wyrastają jak grzyby po deszczu. Dziś w końcu wyłania się jasny obraz sytuacji: powszechne bezprawie, wyzysk zdesperowanych ludzi, zadłużonych, by dostać się do Włoch, a następnie zmuszanych do pracy po 12 godzin dziennie, by spłacić dług wobec oprawców.
Jeśli nasze ustalanie się potwierdzą, okaże się, że pamiątki po 1 euro mogą kryć w sobie działalność przestępczą, od handlu ludźmi po pranie pieniędzy – komentował akcję służb poseł Zielonych, Francesco Emilio Borrelli z Neapolu

Włoskie media opisują ten mechanizm jako jeden z kanałów „imigracyjnej przedsiębiorczości”, który łączy się przy okazji z handlem podróbkami, praniem pieniędzy i unikaniem podatków.
Proceder ten nie tylko umożliwia wykorzystanie furtki do ściągnięcia imigrantów do Unii Europejskiej i przyspieszonej legalizacji ich pobytu, ale prowadzi też do degeneracji centrów historycznych, sprzedaży niskiej jakości towarów i ogólnego obniżenia standardów. Turyści, zamiast oryginalnych jakościowych pamiątek, kupują chińską tandetę.
Wszechobecna tandeta i podróbki

Fałszywe produkty na straganach są kolejnym problemem dotykającym Włochy. Przed rozpoczęciem obchodów Roku Jubileuszowego Guardia di Finanza w Rzymie przeprowadziła szeroką kontrolę sklepów z pamiątkami w okolicach głównego dworca kolejowego Termini. Wykryto 6 milionów podrabianych artykułów religijnych takich jak różańce, krzyżyki, medaliki czy statuetki i magnesy z wizerunkiem św. Jana Pawła II, papieża Franciszka czy sylwetką bazyliki św. Piotra.
Produkty, które chciano wprowadzić do obrotu, nie posiadały wymaganych zezwoleń, oznaczeń w języku włoskim czy certyfikatów o spełnianiu europejskich norm bezpieczeństwa. W kwietniu 2025 roku podobne kontrole w Rzymie przeprowadzono ponownie. Wówczas zarekwirowano 16,5 miliona fałszywych pamiątek i zatrzymano 11 osób.

Służby prowadzą tego typu akcje we wszystkich miastach. W zeszłym roku ukarano dziesiątki sklepów we Florencji, w Wenecji konfiskowane są podróbki masek.
W 2025 roku Guardia di Finanza przeprowadziła ponad 9000 operacji mających na celu walkę z podróbkami. Skonfiskowano 81 milionów podrabianych produktów w tym nie tylko typowe pamiątki, ale i podrabiane torby, portfele, paski, gadżety religijne czy okulary i koszulki piłkarskie.

Niestety turystyka we Włoszech pełna jest szarej strefy w tym fałszywych lub nielegalnych mieszkań na wynajem (tu jak weryfikować prawdziwe oferty), facebookowych transferów z lotnisk, wypożyczalni samochodów ze zdjęciami aut generowanymi w AI, fałszywych przewodników (tu jak weryfikować przewodników) i sklepików z tandetą. Każdego roku tysiące polskich turystów wraca z Włoch z torbami pełnymi chińskich magnesów, podrabianych torebek i tandetnych figurek.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że korzystając z nielegalnych usług i kupując w przypadkowych sklepikach dla oszczędzenia kilku euro często wspiera się proceder unikania opodatkowania, fikcyjnego zatrudnienia imigrantów w Unii Europejskiej, wyzysku, pracy na czarno i masowego wwozu podróbek.

Sklepy prowadzone wyłącznie przez osoby z Bangladeszu, Pakistanu, Indii lub Senegalu, w których nie ma ani jednego Włocha, powinny zapalać czerwone lampki. Tak samo jak stoiska na których za kilka euro kupimy koszulkę z nazwiskiem Piotra Zielińskiego albo torebkę Prady.
Najlepiej kupować autentyczne i legalne pamiątki. Znajdziemy je w oficjalnych sklepach w muzeach czy katedrach, w punktach z lokalnym certyfikatem (jak na przykład Eccellenze Artigiane w Piemoncie), na targach rzemiosła czy po prostu w sklepikach u lokalnych producentów i rzemieślników. Lepsza jedna dobra pamiątka niż 10 chińskich magnesów.








