Ryanair po raz kolejny znalazł się w nagłówkach podróżniczych portali w Polsce i ponownie nie są to miłe informacje. Dla pasażerów lotu Ryanair z Reggio di Calabria do Katowic powrót do Polski okazał się koszmarem. Zamiast spokojnego porannego lotu do kraju, musieli w środku nocy organizować własny transport na lotnisko Lamezia Terme, a lot powrotny wystartował późną nocą. Oto szczegóły szeroko opisywanej sprawy.
Cała sprawa dotyczy rejsu, który miał odlecieć z Włoch do Katowic w poniedziałek 27 lipca 2026 roku. Według doniesień medialnych linia Ryanair miała „w ostatniej chwili” zmienić godzinę wylotu na 3:00 w nocy i przenieść start na lotnisko Lamezia Terme znajdujące się około 130 kilometrów dalej. Według relacji pasażerów „linia nie zapewniła żadnego transportu”.
Pasażerowie feralnego lotu ostatecznie odlecieli do Polski z Lamezia Terme o 3:59 i lądowali w Katowicach we wtorek 28 lipca o godzinie 5:58. Linia informuje, że powodem opóźnienia była usterka techniczna samolotu, który miał lecieć do Katowic. Konieczna była zmiana maszyny.
Podróżujący Ryanairem podkreślają, że linia lotnicza nie zapewniła transportu na lotnisko w Lamezia Terme i ubolewają, że „sami musieli wszystko zorganizować”.. Warto jednak pamiętać, że w takich sytuacjach, zgodnie z unijnym rozporządzeniem 261/2004, przewoźnik zwraca pasażerom wszelkie koszty poniesione w celu dostania się na lotnisko z którego odbywał się przełożony lot.
W takiej sytuacji konieczne jest oczywiście posiadanie paragonów, a więc trzeba korzystać z legalnych form transportu. Pasażerom może przysługiwać także odszkodowanie za opóźnienie wynoszące powyżej 3 godzin.








