Do mrożącej krew w żyłach sytuacji, którą opisują włoskie media, doszło kilka dni temu na drodze SS36 łączącej Mediolan z Valtelliną. Kierowca samochodu na polskich rejestracjach wjechał pod prąd na dwupasmową drogę i poruszał się w kierunku nadjeżdżających pojazdów. Przed prawdziwym horrorem uchroniła szybka reakcja kierowcy karetki wracającej z interwencji w okolicy.
19 czerwca 2026 roku w godzinach wieczornych na drodze Statale 36 w okolicach Colico w prowincji Lecco doszło do niebezpiecznego incydentu na wysokości Trivio di Fuentes. Samochód na polskich rejestracjach poruszał się pod prąd.
Kierowcę poruszającego się w kierunku nadjeżdżających z naprzeciwka pojazdów uratowała szybka reakcja ambulansu należącego do Soccorso Bellanese. Kierowca karetki włączył sygnały świetlne i dźwiękowe dzięki czemu zapobiegł czołowemu zderzeniu, spowolnił ruch i ostatecznie zmusił jadącego pod prąd kierującego, zidentyfikowanego jako kierowca z Polski, do zmiany kierunku.
Na nagraniu słyszymy wyraźnie wzburzoną załogę karetki. Na szczęście nie doszło do kolizji i nikt nie został ranny.
Najróżniejsze media lokalne podkreślają, że to nie pierwszy tego typu incydent w okolicy. Dosłownie kilka dni temu, 13 czerwca 2026 roku, doszło do podobnego zdarzenia na odcinku SS36 w okolicy Colico. Kierowca fiata 500 przejechał wówczas pod prąd kilka kilometrów.








