Mieszkaniec Bitonto w Apulii w południowej części Włoch wygrał milion euro na loterii, a chwilę później… wyrzucił zwycięski kupon do kosza. To, co wydarzyło się potem, przypomina scenariusz filmowy. Mężczyzna może mówić o przeogromnym szczęściu. Wszystko dzięki wyjątkowemu zaangażowaniu pracowników firmy wywożącej odpady.
Pierwszym pytaniem, które pojawia się słysząc o tej historii jest to dlaczego mężczyzna* wyrzucił zwycięski kupon. Włoch od kilku lat zakreślał te same numery: 2, 4, 8, 10 i 51. Po losowaniu wybrał się do kolektury. Maszyna wyświetliła, że z kuponu nie będzie wypłaty. Kwot tak wysokich jak milion euro nie da się wypłacić w kolekturze. Mężczyzna uznał jednak, że wcale nie chodzi o wysoką wygraną, a o to, że tym razem szczęścia zabrakło.
Zwycięski kupon został w kolekturze po czym trafił do śmietnika. Dopiero rodzina szczęśliwego Włocha zauważyła, że skreślone liczby dawały wygraną. Rozpoczął się wyścig z czasem.
W pomoc zaangażował się Roberto Nicola Toscano, prezes zarządu spółki SANB, odpowiedzialnej za wywóz odpadów komunalnych. Ustalono do której śmieciarki trafiły odpady z punktu w którym padła wygrana. Pojazd zatrzymano i skierowano do sortowni gdzie rozpoczęły się poszukiwania zgubionego losu. Przeglądnięto około 6 ton odpadów i wreszcie się udało.
4 sierpnia 2026 roku około 5:30 rano pracownikom udało się znaleźć los w praktycznie nienaruszonym stanie. Toscano opublikował na Facebooku post z fotografią odnalezionego kuponu i podziękowaniami dla swoich ludzi.
Fortuna non olet.
Wiem… oryginalne powiedzenie brzmi pecunia non olet. Ale w tej historii szczęście, pieniądze i brzydki zapach spotykają się jak najbardziej.Oto on – odnaleziony kupon wart milion.Mówi się, że odpady wiele mówią o życiu ludzi. Ten konkretny opowiada historię naprawdę wyjątkową: historię osoby niezwykle szczęśliwej, która z niesamowitą wytrwałością trafiła milionową piątkę; niezwykle pechowej, bo zwycięski kupon wylądował w odpadach zmieszanych, wyrzucony przez pomyłkę (przy czym został prawidłowo posegregowany…); i wreszcie znów niezwykle szczęśliwej, bo w jej gminie zbiórką zajmuje się SANB – publiczna spółka z północnej części prowincji Bari, która natychmiast stanęła do dyspozycji, by zlokalizować właściwą śmieciarkę z prasą, wstrzymać jej wyładunek, przewieźć ładunek do autoryzowanego zakładu i – pracując w warunkach dalekich od przyjemnych, lecz w pełnym bezpieczeństwie – odnaleźć ten mały kawałek papieru ukryty w górze śmieci.
Ta historia pokazuje, jak wiele znaczą profesjonalizm (dzięki operatorom!), organizacja i także odrobina (tylko?) szczęścia.Często mówi się, że odpady mogą być zasobem. No cóż… ktoś zdecydował się wziąć to powiedzenie naprawdę zbyt dosłownie – napisał szczęśliwy Toscano pozując na tle odpadów komunalnych
Historia ma jeszcze jedno szczęśliwe zakończenie. Po akcji pracownicy firmy odpowiedzialnej za wywóz odpadów kupili na próbę zdrapkę i wygrali 50 euro.
* Tożsamość zwycięzcy nie została ujawniona i z tego powodu pojawiła się rozbieżność w relacjach medialnych. Część mediów podaje, że wygranym był mężczyzna, a kilka anglojęzycznych źródeł wskazało na kobietę. Najbliższe wydarzeniu włoskie źródła częściej wskazują na mężczyznę.








